Świąteczne paczki do Nowodębian trafiły do Polaków na Ukrainie (Relacja!)

16

W związku z finalizacją świątecznej akcji w minioną sobotę udaliśmy się do Rodaków z Gródka Jagiellońskiego i Komarna.

Dzień przed naszym wyjazdem dary dzięki pomocy gminy Nowa Dęba dotarły do Przemyśla. Podróż rozpoczęliśmy wcześnie rano, bez większych przeszkód dotarliśmy do granicy i do samego Gródka Jagiellońskiego.

Przejazd przez granice to jakby skok cywilizacyjny wstecz do głowy szybko wróciły niemiłe wspomnienia z Bożonarodzeniowej wyprawy.

Wizytę rozpoczęliśmy od mszy świętej w kościele Podwyższenia Krzyża świętego. Msze prowadził proboszcz ks. Bajcar – nasza pomocna dusza na Kresach. W Kościele zebrani byli Polacy w różnym wieku.

Zaraz po mszy świętej zostaliśmy przywitani przez księdza i zaproszeni na śniadania. Podczas śniadania zaplanowaliśmy harmonogram dnia i przy okazji wywiązały się bardzo ciekawe rozmowy. Pierwszą rodziną, która postanowiliśmy odwiedzić i Waszym imieniu przekazać świąteczne podarunki, była rodzina małego Aleksandra, którego większość pamięta ze zdjęć z grudniowej akcji. Rodzina przywitała Nas serdecznie, chłopiec rozwiał nasze przygnębienie widokami wokół swoim uśmiechem i radością. Po krótkich rozmowach i przekazaniu darów wróciliśmy na plebanie, gdzie siostry zakonne wraz z dziećmi i rodzicami przygotowały radosne, świąteczne przedstawienie. Dzieci pięknie ubrane recytowały Wielkanocne wierszyki, a także chóralnie śpiewały świąteczne piosenki. Oczywiście wszystko obyło się w duchu Polskim, w tradycji polskich świąt. Nasza obecność nie została pominięta, zebrani Polacy serdecznie podziękowali nam za nadsyłaną pomoc. Po uroczystym podzieleniu się świątecznym jajkiem nadszedł czas kolejnej wizyty. Tym razem znów odwiedziliśmy rodzinę, którą poznaliśmy podczas ostatniej wizyty. Rodzina zamieszkuje miejscowość Komarno – dwóch nastoletnich synów i rodzice. Niestety tego dnia z powodów osobistych w domu przywitał nas tylko młodszy syn Andrzejek wraz z Ojcem. Jak często bywa przy takiego rodzaju spotkaniach zostaliśmy serdecznie przywitani. Po chwili konwersacji na pierwszy plan rozmowy przebiły się problemy rodzinne, problemy ogólne i strach przed mogącą wybuchnąć wojną. Po przekazaniu darów i pożegnaniu opuszczamy Komarno. Następnie kierujemy się do Lwowa (Zawsze Wierny).

Pogoda tego dnia nie sprzyjała zwiedzaniu, jednak z miłą chęcią snujemy się po starówce Lwowa. Z tego miejsca zachęcamy wszystkich do odwiedzin tego uroczego miasta, które kipi polskością. Jedyny co kuje w oczy to symbolika banderowska, czerwono-czarne pamiątki do kupienia w niektórych sklepach czy nazwa jednej z ulic poświęcona „bohaterowi” Szuchewyczowi. Na ulicach miasta zauważyć można patrole obywatelskie ubrane w mundury wojskowe. W samym Lwowie jesteśmy krótki okres czasu, po małych problemach komunikacyjnych późnym popołudniem meldujemy się ponownie w Gródku Jagiellońskim. Tu czeka na nas przygotowany obiad, za co serdecznie dziękujemy księdzu. Przez długi wieczór prowadzimy rozmowy z księdzem i siostrami na wszelkie tematy. Poruszamy oczywiście temat Polaków na Kresach, sytuacji na Ukrainie, ew. następstw konfliktu i słabej kondycji naszego państwa. Po długich godzinach życzliwych rozmów udajemy się w podróż powrotną. Na granicy dają niestety o sobie znać pewni „uprzejmi” ludzie.. jednak obywa się bez większych problemów i w Nowej Dębie meldujemy się koło północy.

Kolejny wyjazd, ale nasuwają się ciągle te same sprawy, że Polacy na wschodzie potrzebują naszego wsparcia i zrozumienia, nie możemy się od nich odwracać.
Za jakiś czas może nastanie idea wysłania „odrobiny polskości” do Irlandii czy do Walii gdzie wasze dzieci, czy wnuczkowie będą zmagać się wynarodowieniem. Chcemy powiedzieć, że Polacy na wschodzie są świadomymi Polakami, chcącymi żyć w Polsce i po Polsku. Kultywują pomimo dużych kłopotów kulturę, tradycję i język. Za co należy się im ogromny szacunek.

Wasza pomoc utwierdza ich w swoich przekonaniach, a także ułatwia w codziennej trudnej egzystencji.

W imieniu Polaków na kresach przekazujemy podziękowania wszystkim osobom, które włączyły się w pomoc !

——————————————————————————————————–

studio helena reklama

0

16 KOMENTARZE

  1. Gratuluję zaangażowania organizatorom i mieszkańcom Nowej Dęby. Polacy mają wielkie serca i chwała im za to. Szkoda tylko, że rząd wyraża zupełnie przeciwne tendencje i w nosie ma Polaków żyjących na Ukrainie, Białorusi i Litwie. Z resztą, tych żyjących w Polsce też tam ma.

    0
  2. Czytając komentarze, że te paczki trafiają do upa, nóż się w kieszeni otwiera… Jak można mówić tak o Polakach tam mieszkających!!!

    0
  3. Brawo chłopaki za całą akcję:)

    Niestety znajdzie się buc co powie, że się lansujecie albo , że banderowcom pomagacie ( oczywiście zrobi to anonimowo)
    Nie przejmujcie się i róbcie swoje.

    Brawo brawo i jeszcze raz brawo dla organizatorów.

    0
    • Trzymajcie sie logiki i ty asdf tez, wypisujecie ze Polakow wymordowali Ukraincy wiec moim zdaniem ci co pozostali to piata woda po kisielu,owszem we Lwowie kalecza po Polsku a to dlatego ze niedaleko granicy sa i cos tam zalapali,tak samo jest z Czechami i Slowakami

      0
    • Anonimie – z delegacja składała się z Ukraińców a dary pojechały do Polaków. Rozumiesz różnicę?

      0
    • On mało co rozumie. A rozróżnienie Polaka od banderowca to rzecz trudna dla takiego osobnika. Nic dziwnego, że popiera Ordona bo z takim postrzeganiem świata, jest dla niego idealnym kandydatem. Obaj na tym samym poziomie :) Aczkolwiek, chyba tym porównaniem za bardzo obraziłem Anonima.

      0
    • Przejedź te 350 km i powiedz ludziom, którzy pamiętają II RP – czasy, gdy Lwów był Polski, że są 5 wodą po Kisielu.

      0

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here