Operacja “TURYSTA” – z materiałów Służby Bezpieczeństwa

W okresie od lipca 1983 roku do maja 1984 roku Wydział V Wojewódzkiego Urząd Spraw Wewnętrznych (WUSW) w Tarnobrzegu, przeprowadził operację pod kryptonimem „Turysta”, której celem był ówczesny dyrektor Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Nowej Dębie P.P. (nazwisko do wiadomości redakcji), członek PZPR. Pretekstem do wszczęcia operacji była informacja pozyskana od kontaktu operacyjnego (k.o.), z której wynikało, iż P.P. wykorzystuje samochód służbowy do celów prywatnych.

Z dzisiejszego punktu widzenia sprawa wydaje się błaha, a nawet zabawna, ale w czasach PRL-u, organa ścigania państwa przystąpiły do niej z całą swoją powagą i mocą. W totalitarnym państwie, tuż po zakończeniu stanu wojennego, nawet najmniejszy występek czy uchybienie mogły stać się powodem wielkich kłopotów. Ponadto warto mieć świadomość tego, że przy okazji realizacji nawet tak błahego zadania, mogły – chociażby przypadkiem – wyjść na jaw znacznie poważniejsze kwestie.

Fot: Samochód podobny do tego na zdjęciu stał się źródłem problemów dyrektora PGKiM w Nowej Dębie.

Na początek kilka słów wyjaśnienia. 28 maja 1975 roku w ramach reformy administracyjnej utworzono województwo tarnobrzeskie, składające się z części terenów dzisiejszych powiatów janowskiego, kraśnickiego, stalowowolskiego, tarnobrzeskiego, niżańskiego, kolbuszowskiego, mieleckiego, sandomierskiego i staszowskiego. 8 lat później na mocy ustawy z dnia 14 lipca 1983 r. o urzędzie ministra spraw wewnętrznych i zakresie działania podległych mu jednostek, komendy wojewódzkie MO przemianowano na wojewódzkie urzędy spraw wewnętrznych (WUSW). Natomiast komendy miejskie i komisariaty przekształcono w rejonowe urzędy spraw wewnętrznych. 

Na terenie województwa tarnobrzeskiego w dn. 1 sierpnia 1983 r. został utworzony WUSW w Tarnobrzegu, którym kierował szef, pełniący funkcje organizacyjną i nadzorczą w obrębie realizacji zadań wykonywanych w pionie SB i MO. Na przestrzeni lat 1983-1990 funkcję szefa WUSW w Tarnobrzegu pełnili: – płk Bolesław Niemczyn- od 24 lutego 1979 r. do 15 kwietnia 1990 r. – płk Tadeusz Kagan- p.o. od 16 kwietnia 1990 r. do 27 czerwca 1990 r. – ppłk Stanisław Wolski – 27 czerwca 1990 r. do 31 lipca 1990 r.

Pierwotna struktura organizacyjna urzędu przedstawiała się następująco: – Wydział II- odpowiedzialny za zabezpieczenie kontrwywiadowcze terenu województwa, – Wydział III- zajmował się zwalczaniem działalności antypaństwowej i ochroną gospodarki, – Wydział IV- prowadził działania operacyjne wymierzone w kościół i związki wyznaniowe, – Wydział V – zajmował się operacyjną ochroną gospodarki narodowej, – Wydział Śledczy – realizował postępowania dotyczące przestępstw należących do właściwości SB, – Wydział Zabezpieczenia Operacyjnego – składający się z sekcji: – Sekcja „B” – odpowiedzialna za obserwacje zewnętrzną, – Sekcja „C” – zajmowała się ewidencją operacyjną i archiwum, – Sekcja „T” – prowadziła instalację i eksploatację techniki operacyjnej, – Sekcja „W” – prowadziła kontrolę korespondencji, – Wydział Paszportów – analizował wnioski i wydawanie paszportów, – Samodzielna Sekcja „A” – zapewniała łączność szyfrową, – Inspektorat Analityczno-Informacyjny Zastępcy Szefa WUSW ds. SB – jednoosobowa komórka odpowiadająca za opracowywanie analiz, planów działań WUSW oraz informacji dla kierownictwa komendy i MSW.

POCZĄTEK SPRAWY „TURYSTA”

19 lipca 1983 roku inspektor Henryk P. (nazwisko do wiadomości redakcji), pozyskał od kontaktu operacyjnego (k.o.) „J.M.” informację, z której wynikało, że dyrektor PGKiM w Nowej Dębie wykorzystuje samochód służbowy marki Fiat 125p do celów prywatnych. Wedle „J.M”, w lipcu 1983 roku dyrektor przedsiębiorstwa miał udać się firmowym autem na wczasy do Ustki. Inspektor Henryk P. uznał te informacje za wiarygodne i rozpoczął sprawę operacyjnego rozpoznania, której nadano kryptonim „Turysta”. Jej celem było sprawdzenie i potwierdzenie informacji pozyskanych od źródła oraz pociągnięcie do odpowiedzialności karnej osób winnych naruszenia prawa.

PLAN OPERACYJNY I ROZPOZNANIE

28 lipca 1983 roku funkcjonariusz WUSW sporządził „Plan czynności operacyjnych w sprawie operacyjnego sprawdzenia kryptonim TURYSTA”. Inspektor P. zamierzał ustalić okoliczności wyjazdu dyrektora P.P. do Ustki, zwłaszcza, czy ktoś zlecił ten wyjazd oraz z jakich środków pokryte zostały koszty tej podróży. W dalszej części zamierzano zbadać, czy ktoś jeszcze oprócz P.P. wykorzystywał auto do celów prywatnych.

Jak wynika z Meldunku Operacyjnego nr 0353 z dnia 31 sierpnia 1983 roku, funkcjonariusz WUSW przeprowadził rozmowę z P.P. mającą charakter rozpytania, w trakcie której P. P. stwierdził, że samochód służbowy był przez niego wykorzystywany służbowo, na wielu trasach. Jednocześnie dyrektor PGKiM wspomniał, iż samochód ten w dniach od 8 do 18 lipca został wypożyczony Klubowi Sportowemu „STAL” Nowa Dęba w celu przewozu zawodników sekcji lekkiej atletyki na Mistrzostwa Polski. Za kierownicą miał zasiąść osobiście dyrektor P.P. W celu potwierdzenia lub wykluczenia podanej wersji WUSW zabezpieczyło karty drogowe pojazdu oraz pismo władz KS Stal Nowa Dęba stanowiące wniosek o wynajem samochodu. W karcie pojazdu z dnia 7 lipca 1983 roku wskazano, iż przemierzył on trasę Nowa Dęba – Ustka – Gdańsk – Katowice – Nowa Dęba.

GLEJT OD STALI

Dalsze czynności wykazały, że władze klubu nigdy nie wnioskowały do PGKiM o wypożyczenie samochodu. Wniosek z KS „Stal” mający stanowić alibi dyrektora P. P. został w rzeczywistości sporządzony bez wiedzy władz klubu przez jednego z członków zarządu tej organizacji sportowej (nazwisko do wiadomości redakcji). Ów członek przyznał, że dyrektor PGKiM namówił go na wystawienie fikcyjnego zamówienia na samochód, którym następnie wyjechał prywatnie nad morze. Dyrektor PGKiM miał udzielić przy tym zapewnienia, że klub nie poniesie z tego tytułu żadnych strat, a ewentualne należności zostaną pokryte przez niego z własnej kieszeni. Następnie 20 lipca dyrektor PGKiM miał przynieść członkowi zarządu Stali kartę drogową „bandziora”, a ten przybił na niej pieczątkę klubu. Tym samym ów członek zarządu klubu niejako przyznał się do przestępstwa polegającego na poświadczeniu nieprawdy w dokumentach. Jak przyznał, nie zastanawiał się nad tym, co robi i nie przewidywał, że może stanowić to naruszenie prawa.

DO KATOWIC DO WARSZTATU

Wobec powyższych informacji powziętych z KS Stal oraz ich konfrontacji z pierwotną wersją przedstawioną przez dyrektora P. P., szef PGKiM przyznał, że rzeczywiście wykorzystał samochód służbowy do wyjazdu na wczasy. Nie chcąc robić kłopotów znajomemu ze Stali podkreślał przy tym, że był to tylko i wyłącznie jego pomysł, a członek zarządu klubu przybił pieczątkę na karcie pojazdu na jego prośbę.

W toku kontroli kolejnych dokumentów stwierdzono, że w dniach 23-25 lipca 1983 roku – tj. dni w wolną sobotę, niedzielę i poniedziałek – Fiat125p został wykorzystany do przejazdu do Katowic. Dyrektor zakładu wyjaśniał, że celem kursu było załatwienie części zamiennych do samochodu. Prowadzący sprawę zarzucał P.P., że faktycznym powodem przejażdżki miały być odwiedziny u rodziny żony, która mieszkała na Śląsku. Ponadto inspektor P. wykazywał, że w dniu 25 maja 1983 roku, dyrektor P.P. udał się służbowym samochodem do rodziny w Jaśle. Dyrektor przyznał, że owszem odwiedził przy okazji rodzinę, ale głównym celem podróży – tak jak uprzednio – był zakup części samochodowych. Dokumenty nie wskazują, czy przedstawiono na tę okoliczność jakiekolwiek dowody zakupu lub też dokonano okazania nabytku.

26 sierpnia 1983 roku w związku z prowadzoną operacją o kryptonimie „Turysta” wydano tajne postanowienie „o zastrzeżeniu wyjazdu za granicę” przez P.P. „do wszystkich krajów socjalistycznych i kapitalistycznych”. W uzasadnieniu podnoszono, że figurant „wykorzystuje swoje stanowisko do czerpania korzyści majątkowych”. Warto sobie w tym miejscu zadać pytanie, czy taki środek zabezpieczający był adekwatny do wagi sprawy? Czy naprawdę Służba Bezpieczeństwa obawiała się, że dyrektor P.P. mógłby uciec z kraju z powodu tak błahego zarzutu? Być może było to rutynowe działanie komunistycznych organów ścigania. Niemniej obrazuje ono ponurą rzeczywistość, w jakiej przyszło funkcjonować wielu pokoleniom Polek i Polaków.

ROZLICZENIE WYJAZDÓW

W trakcie prowadzonej operacji (10 sierpnia 1983 r.) dyrektor P. P. – chcąc pokryć straty i uniknąć zarzutów – wydał polecenie służbowe kierownikowi transportu PGKiM, w którym zobowiązał go do wystawienia rachunku za wyjazd nad morze. Koszty tego wyjazdu zostały pokryte (13 650 zł – 6,3zł/1km), jednakże nie zakończyło to sprawy. Zgodnie z wówczas obowiązującymi przepisami samochód służbowy mógł być wykorzystany do celów prywatnych, ale jedynie w przypadkach losowych za jakie uznawano np. nagłą śmierć lub przewóz chorego. Ponadto funkcjonariusz SB kwestionował również sposób wyliczenia rachunku na kwotę 13 650 zł, twierdząc, iż nie ma żadnego taryfikatora, według którego można byłoby taki rachunek wystawić.

TAJEMNICA PAŃSTWOWA

27 września 1983 roku st. insp. Wydziału V WUSW w Tarnobrzegu mł. chor. H.P. w notatce służbowej dotyczącej P.P. zwrócił uwagę na fakt, że figurant odpowiada za całokształt funkcjonowania PGKiM, w tym wykonuje zadania przewidziane „dla osób uzgodnionych do prac tajnych” stanowiących jednocześnie tajemnice państwową, przy czym ów figurant – co sprawdzono w Wydziale Zabezpieczenia Operacyjnego WUSW – nie posiada „zgody na dopuszczenie do tych prac”, a w związku z tym nie powinien pełnić funkcji dyrektorskiej. Wątek ten nie został rozwinięty w materiałach dotyczących niniejszej sprawy.

ZAWIADOMIENIE DO PROKURATURY

Zdaniem prowadzącego operację zebrane w toku czynności materiały były wystarczające do postawienia P.P. zarzutów i zostały przesłane do Prokuratury Rejonowej w Tarnobrzegu.

Prokurator Bogusław M. po rozpoznaniu złożonego zawiadomienia w sprawie „zagarnięcia paliwa i bezprawnego wykorzystywania samochodu służbowego do prywatnych celów przez dyrektora MGKiM w Nowej Dębie” odmówił wszczęcia postępowania przygotowawczego. W ocenie prokuratury wykorzystywanie samochodu służbowego do celów prywatnych było „naganne społecznie, ale nie zawierało cech przestępstwa”. Z kolei zachowanie członka zarządu STALI Nowa Dęba, który podbił dyrektorowi kartę pojazdu, „zawierało znikomy stopień społecznego niebezpieczeństwa” wobec czego i ta sprawa została umorzona.

WUSW nie było zadowolone z takiego rozstrzygnięcia sprawy. W meldunku operacyjnym nr 0115 z dnia 29 lutego 1984 roku Zastępca Naczelnika Wydziału V WUSW w Tarnobrzegu por. Ryszard K. wyrażał zdziwienie zaistniałą sytuacją gdyż: „Fakt przestępstwa został udokumentowany i nie budził wątpliwości. W związku z powyższym podjęto interwencję w Wydziale Śledczym WUSW w Tarnobrzegu celem wyjaśnienia motywów odmowy wszczęcia postępowania w wym. sprawie”. W jednym z dokumentów wewnętrznych wskazywano, że figurant „poprzez znajomości może mieć wpływ na tok postępowania”.

Niestety w aktach dotyczących operacji „Turysta” brak jest wzmianki o efektach poczynionej interwencji, ale finał sprawy wskazuje, że były mizerne. Nie wiadomo, co działo się przez kolejne kilka miesięcy, ale widać, że z jakiś powodów upływ czasu zmiękczył stanowisko organów bezpieczeństwa. 7 maja 1984 r. w związku z udzieleniem dyrektorowi P.P. „upomnienia ustnego” przez Zarząd Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Tarnobrzegu, zdecydowano o zakończeniu sprawy.

Przedstawiona powyżej historia mówi nam wiele o funkcjonowaniu aparatu bezpieczeństwa PRL oraz wzajemnych relacji społecznych. Donos informatora w błahej sprawie staje się pretekstem do uruchomienia maszyny śledczej i działań operacyjnych wobec dyrektora, który tylko i aż wykorzystał samochód służbowy do wyjazdu na wczasy. Można powiedzieć: Set lex dura lex – twarde prawo, ale prawo, a im wyższe stanowisko, tym większe standardy postępowania. Niewykluczone, że właśnie z tej perspektywy postrzegał oficer SB prowadzący sprawę. Niewykluczone również, że być może on lub ktoś z jego środowiska miał własne porachunki z dyrektorem PGKiM. Niemniej cała ta „mała-wielka” sprawa została umorzona i odłożona na półkę. Upomnienie ustne – mimo początkowych protestów WUSW – okazało się wystarczające. I tutaj znów można spekulować, czy zadecydowała o tym litera prawa i przekonanie prokuratora, że tak właśnie będzie najlepiej, czy też zwyciężyły znajomości i układy, o których lakonicznie wspomniał prowadzący operację funkcjonariusz. Niestety nie można tego jednoznacznie stwierdzić na podstawie posiadanych przez autora dokumentów.

Warto jednak spojrzeć na sprawę z dzisiejszej perspektywy i zastanowić się, czy i co zmieniło się w naszym kraju od tamtych czasów?

Marek Ostapko

Od autora: Nazwiska bohaterów powyższej historii zostały zatrzymane do wiadomości redakcji. Celem niniejszego artykułu nie było wskazywanie personaliów konkretnych osób, agentów, współpracowników funkcjonariuszy itd., lecz przedstawienie mechanizmów działania organów ścigania PRL na przykładzie miasta i gminy Nowa Dęba w ramach operacji “Turysta”.

3
Dodaj komentarz

avatar
3 Comment threads
0 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
3 Comment authors
StachTadeusjanusz i bożenka Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
janusz i bożenka
Gość
janusz i bożenka

beznadziejna rzeczywistość PRL,znałem dyrektora,jednego zazdroszczę żyli wolniej ale też w stresie na własne życzenie.

Tadeus
Gość
Tadeus

Panie Marku, Bardzo interesujący i fachowo udokumentowany artykuł o mrocznej stronie historii Polski, na tle naszej małej ojczyzny. Esbeckie teczki to zmora młodej polskiej demokracji, wzbudzają dużo skrajnych emocji i fantazji. Gratulacje za potraktowanie tego tematu z należytym dystansem. Mam jednak małą uwagę. Bohaterowie tej historii stają się mniej lub bardziej „rozpoznawalni”ponieważ nie są prezentowani w ten sam sposób. Jednym przypisuje Pan inicjałay, drugim imię i pierwszą literę nazwiska, kolejnym pełne imię i nazwisko, innym nic. Oto przykład, jak bujna poszukująca sensacji wyobraźnia, mogłaby ich sobie przedstawić. Dyrektor P.P – wielu sześćdziesięciolatków z Nowej Dęby zna jego dane osobowe. Kontakt… Czytaj więcej »

Stach
Gość
Stach

Też chciałbym zajrzeć do takiej teczki.W 84 odmówlili mi paszportu.Podobno kolega mnie podkablował.Ale jak to wiedzieć.A o szpitalu to książke możnaby mapisać.

Scroll Up