Urząd Miasta i Gminy Nowa Dęba wydał prawie 5 tysięcy złotych publicznych środków na specjalistyczne szkolenie zastępcy burmistrza Marka Kopcia. Z informacji udostępnionych w trybie dostępu do informacji publicznej wynika, że sam kurs wraz z certyfikacją kosztował 3900 zł, a dodatkowo gmina pokryła koszty delegacji w wysokości 1054,64 zł. Pytanie po co ?
Szkolenie dotyczyło uzyskania kwalifikacji „audytora wiodącego systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji według normy ISO 27001„. Całość została sfinansowana z budżetu gminy. Decyzję o przyznaniu środków podjął burmistrz.
Największe kontrowersje budzi jednak fakt, że urząd nie zawarł z zastępcą burmistrza żadnej umowy zabezpieczającej interes gminy. Oznacza to, że Marek Kopeć nie jest zobowiązany ani do przepracowania określonego czasu po ukończeniu szkolenia, ani do zwrotu kosztów w przypadku odejścia z urzędu.
W praktyce wielu pracowników samorządowych korzystających z finansowanych przez pracodawcę studiów lub szkoleń podpisuje umowy przewidujące obowiązek pozostania w zatrudnieniu przez określony czas albo zwrot części poniesionych kosztów. W tym przypadku takiego zabezpieczenia nie zastosowano!
Pojawia się również pytanie, czy to właśnie zastępca burmistrza był najbardziej odpowiednią osobą do zdobywania kwalifikacji audytora bezpieczeństwa informacji. Marek Kopeć pełni funkcję polityczną i może zostać odwołany w każdym momencie decyzją burmistrza. Zdobyte kwalifikacje pozostaną natomiast jego prywatnym atutem zawodowym.
W odpowiedzi na pytania urząd wskazał, że szkolenie było związane z realizacją projektu „Poprawa cyberbezpieczeństwa w Gminie Nowa Dęba” oraz z nadzorem spraw dotyczących informatyki i bezpieczeństwa informatycznego. Nie przedstawiono jednak informacji o analizie kosztów i korzyści ani wyjaśnienia, dlaczego na szkolenie nie skierowano pracownika zajmującego się na co dzień informatyką lub bezpieczeństwem systemów teleinformatycznych.
Dodatkowe wątpliwości budzi sam charakter uzyskanych kwalifikacji. Certyfikat audytora ISO 27001 ma służyć przeprowadzaniu niezależnych audytów systemów bezpieczeństwa informacji. Tymczasem zastępca burmistrza jest częścią kierownictwa urzędu i współuczestniczy w zarządzaniu jednostką. Oznacza to, że nie może prowadzić audytów własnej jednostki.
Z informacji przekazanych przez magistrat wynika również, że w analogicznym okresie inni pracownicy urzędu nie korzystali z podobnie finansowanych szkoleń.
Sprawa rodzi pytania nie tylko o zasadność konkretnego wydatku, ale również o sposób gospodarowania środkami publicznymi. Czy mieszkańcy otrzymają trwałą korzyść z inwestycji w kwalifikacje osoby pełniącej funkcję polityczną? Czy gmina odpowiednio zabezpieczyła publiczne pieniądze? I czy podobne środki nie powinny trafiać przede wszystkim do pracowników etatowych odpowiedzialnych za kwestie informatyczne na co dzień?
To pytania, na które mieszkańcy mają prawo oczekiwać jasnych odpowiedzi.






Kopeć. Prosze oddać nasze pieniądze!
Lepiej byłoby wyszkolić urzędnika a nie polityka. Polityk Kopeć to gwiazda jednego sezonu. Wyszkolony urzędnik będzie pracował dalej. No ale cóż. Pan Ordon ma już tak na wszystko wywalone, że to toleruje?
Redaktorze, Ej Aj weszło za głęboko.
Ty się zajmij czy nie za głęboko ktoś drenuje naszą kasę. Żona praca, mąż praca, wysoka pensja, szkolenia na koszt podatnika…
To niezgodne z prawem i z przepisami- gdzie tu jest skarbnik gminy???? ja bym chciała jeszcze poznać wartość faktur dla mediów typu tygodnik czy tv Wisła- ile My jako mieszkańcy płacimy za ich przychylne i uzgodnione pytania do burmistrzów.
to są jaja serio ! tak sie bawi król na włosciach pan nauczyciel z tarnowskiej woli
Ja prd, za naszą kasę robimy ludziom papiery. Jaka była zasadność wydatkowania środków publicznych? Dlaczego skarbnik udzieliła kontrasygnaty? Pani skarbnik, za co pani bierze kasę?
A ja wiem, że on nie był tam sam! Jest też drugi ananas, który zajmuje obecnie chyba najwięcej stołków w gminie. To właśnie po to była ta cała szopka. Dopchać się do koryta, wydoić, załatwić kwity i szkolenia. Taki mieli plan… chwalili się jak na podyplomówke jeździli do rst
Kiedy referendum?
Chmielowskiemu zabrakło chętnych. A komitet zaniemówił.
Marek jako karateka jest osobą honorową. Na pewno zwróci kasę za szkolenie. Chyba, że brak mu honoru i wartości których nauczył się ćwicząc karate ma w du..ie. Jak myślicie?
Marek jest tak honorowy, że podczas kampani wyborczej opowiadał jaki to Ordon słabym burmistrzem jest, jacy wyborcy głupi są, a teraz z Ordonem najlepszy kolega. Taki Marek honorowy jest.