GMINA SZKOLI POLITYKA ZA NASZE PODATKI. TYLKO PO CO?

41
Grafika wygenerowana przez AI

Urząd Miasta i Gminy Nowa Dęba wydał prawie 5 tysięcy złotych publicznych środków na specjalistyczne szkolenie zastępcy burmistrza Marka Kopcia. Z informacji udostępnionych w trybie dostępu do informacji publicznej wynika, że sam kurs wraz z certyfikacją kosztował 3900 zł, a dodatkowo gmina pokryła koszty delegacji w wysokości 1054,64 zł. Pytanie po co ?

Szkolenie dotyczyło uzyskania kwalifikacji „audytora wiodącego systemu zarządzania bezpieczeństwem informacji według normy ISO 27001„. Całość została sfinansowana z budżetu gminy. Decyzję o przyznaniu środków podjął burmistrz.

Największe kontrowersje budzi jednak fakt, że urząd nie zawarł z zastępcą burmistrza żadnej umowy zabezpieczającej interes gminy. Oznacza to, że Marek Kopeć nie jest zobowiązany ani do przepracowania określonego czasu po ukończeniu szkolenia, ani do zwrotu kosztów w przypadku odejścia z urzędu.

W praktyce wielu pracowników samorządowych korzystających z finansowanych przez pracodawcę studiów lub szkoleń podpisuje umowy przewidujące obowiązek pozostania w zatrudnieniu przez określony czas albo zwrot części poniesionych kosztów. W tym przypadku takiego zabezpieczenia nie zastosowano!

Pojawia się również pytanie, czy to właśnie zastępca burmistrza był najbardziej odpowiednią osobą do zdobywania kwalifikacji audytora bezpieczeństwa informacji. Marek Kopeć pełni funkcję polityczną i może zostać odwołany w każdym momencie decyzją burmistrza. Zdobyte kwalifikacje pozostaną natomiast jego prywatnym atutem zawodowym. 

W odpowiedzi na pytania urząd wskazał, że szkolenie było związane z realizacją projektu „Poprawa cyberbezpieczeństwa w Gminie Nowa Dęba” oraz z nadzorem spraw dotyczących informatyki i bezpieczeństwa informatycznego. Nie przedstawiono jednak informacji o analizie kosztów i korzyści ani wyjaśnienia, dlaczego na szkolenie nie skierowano pracownika zajmującego się na co dzień informatyką lub bezpieczeństwem systemów teleinformatycznych.

Dodatkowe wątpliwości budzi sam charakter uzyskanych kwalifikacji. Certyfikat audytora ISO 27001 ma służyć przeprowadzaniu niezależnych audytów systemów bezpieczeństwa informacji. Tymczasem zastępca burmistrza jest częścią kierownictwa urzędu i współuczestniczy w zarządzaniu jednostką. Oznacza to, że nie może prowadzić audytów własnej jednostki.

Z informacji przekazanych przez magistrat wynika również, że w analogicznym okresie inni pracownicy urzędu nie korzystali z podobnie finansowanych szkoleń.

Sprawa rodzi pytania nie tylko o zasadność konkretnego wydatku, ale również o sposób gospodarowania środkami publicznymi. Czy mieszkańcy otrzymają trwałą korzyść z inwestycji w kwalifikacje osoby pełniącej funkcję polityczną? Czy gmina odpowiednio zabezpieczyła publiczne pieniądze? I czy podobne środki nie powinny trafiać przede wszystkim do pracowników etatowych odpowiedzialnych za kwestie informatyczne na co dzień?

To pytania, na które mieszkańcy mają prawo oczekiwać jasnych odpowiedzi.

Grafika wygenerowana przez AI

41 KOMENTARZE

  1. Lepiej byłoby wyszkolić urzędnika a nie polityka. Polityk Kopeć to gwiazda jednego sezonu. Wyszkolony urzędnik będzie pracował dalej. No ale cóż. Pan Ordon ma już tak na wszystko wywalone, że to toleruje?

    • Ty się zajmij czy nie za głęboko ktoś drenuje naszą kasę. Żona praca, mąż praca, wysoka pensja, szkolenia na koszt podatnika…

  2. To niezgodne z prawem i z przepisami- gdzie tu jest skarbnik gminy???? ja bym chciała jeszcze poznać wartość faktur dla mediów typu tygodnik czy tv Wisła- ile My jako mieszkańcy płacimy za ich przychylne i uzgodnione pytania do burmistrzów.

  3. Ja prd, za naszą kasę robimy ludziom papiery. Jaka była zasadność wydatkowania środków publicznych? Dlaczego skarbnik udzieliła kontrasygnaty? Pani skarbnik, za co pani bierze kasę?

  4. A ja wiem, że on nie był tam sam! Jest też drugi ananas, który zajmuje obecnie chyba najwięcej stołków w gminie. To właśnie po to była ta cała szopka. Dopchać się do koryta, wydoić, załatwić kwity i szkolenia. Taki mieli plan… chwalili się jak na podyplomówke jeździli do rst

  5. Marek jako karateka jest osobą honorową. Na pewno zwróci kasę za szkolenie. Chyba, że brak mu honoru i wartości których nauczył się ćwicząc karate ma w du..ie. Jak myślicie?

    • Marek jest tak honorowy, że podczas kampani wyborczej opowiadał jaki to Ordon słabym burmistrzem jest, jacy wyborcy głupi są, a teraz z Ordonem najlepszy kolega. Taki Marek honorowy jest.

  6. sam kurs z certyfikatem 3900 zl i do tego ponad 1000 zl za koszty delegacji, chyba nasz amerykanin w dolinie krzemowej tego cyberobronce naszego zrobil…. szkoda tylko, ze liczyc nie umie, powinien go burmistrz na korepetycje z matematyki gdzies do podstawowki w tarnowskiej woli zapisac , drozej by wynioslo, ale by sie amerykanin w koncu nauczyl liczyc.

  7. A może ten opluwany Marek Kopec to najbardziej ogarnięta informatycznie i technicznie osoba w tym urzędzie pracująca,???? Może tylko on ma pojęcie o tym co tam uczą. Ale trza człowieka opluc, oszkalowac, wyszydzic jak dawniej p. Leszka Mirowskiego vel Mirka Leszkowskiego. Byleby tylko dopasc tego koryta i zrec, żreć, żreć a i tak ciągle będzie mało. A dla gawiedzi, cóż kolejny grill, boisko czy może korty ??? A możekolejna szatnia czy hala, tylko zeby .dach pasował !!!!

    • Oczywiście, że Marek Kopeć to wybitny fachowiec. Prawdopodobnie jedyny człowiek w promieniu kilkunastu kilometrów, który wie, gdzie jest przycisk „włącz” i „wyłącz”. Problem polega tylko na tym, że geniuszowi trudno rozwinąć skrzydła, gdy wokół sami śmiertelnicy. Z pustego to nawet Sulejman nie naleje.

      Gdyby tylko miał z kim pracować, to pewnie już dawno mielibyśmy urząd rodem z Doliny Krzemowej, sztuczną inteligencję obsługującą petentów i serwery chłodzone wodą z lokalnego potoku. Ale cóż zrobić, skoro – według niektórych – burmistrz Ordon nie dorasta do jego wizji, urzędnicy błądzą po omacku, a Kopeć niczym samotny tytan dźwiga na barkach cały postęp technologiczny gminy.

      Człowiek się wręcz martwi, że taki talent się marnuje. Bo przecież gdyby nie te wszystkie przeszkody w postaci rzeczywistości, budżetu i zwykłych ludzi, to zapewne mielibyśmy już własny program kosmiczny. A tak pozostają nam tylko przyziemne sprawy: drogi, boiska, hale i dachy, które – skandal nad skandale – powinny jeszcze do siebie pasować.

      Jednym słowem: Kopeć wielki, świat za mały.

  8. To dla pracowników nie ma na podwyżki a ten sobie studia robi za gminne pieniądze. Gdzie jest komisja od finansów gminy ?

    • Uff, całe szczęście, że wszystko było zgodnie z prawem. Już się bałem, że mieszkańcy mają prawo pytać, po co wydaje się ich pieniądze.

      W sumie to genialna linia obrony. Można ją stosować do wszystkiego.

      – Po co to szkolenie?

      – Zgodnie z prawem.

      – Jaki był efekt?

      – Zgodnie z prawem.

      – Czy było potrzebne?

      – Zgodnie z prawem.

      – Kto na tym skorzystał?

      – Zgodnie z prawem.

      Normalnie szwajcarski scyzoryk argumentacji.

      Najlepsze jest jednak to, że artykuł wywołał większą nerwowość wśród obrońców całej sprawy niż u samych autorów. Skoro wszystko jest takie oczywiste i krystalicznie czyste, to wystarczyłoby napisać: „szkolenie przyniosło takie i takie korzyści”. Koniec tematu.

      Zamiast tego dostajemy klasykę lokalnego bagienka: nie patrzcie, nie pytajcie, nie komentujcie, bo wszystko zgodnie z prawem.

      To trochę jakby Titanic nabierał wody, a orkiestra uspokajała pasażerów:

      – Spokojnie państwo, statek tonie zgodnie z procedurami.

      Albo:

      – Dach przecieka.

      – Ale przecieka zgodnie z prawem.

      – W kasie pusto.

      – Za to legalnie.

      – Ludzie pytają o wydatki.

      – Skandal! Kto im pozwolił interesować się własnymi pieniędzmi?

      Naprawdę podziwiam ten poziom. Zamiast odpowiedzieć na pytanie „czy to miało sens?”, sprowadzamy debatę do poziomu „czy prokurator już jedzie?”. Ambitnie.

  9. Żonie też może zafundować kurs angielskiego za państwowe. Wydział anglistyki w szkole potrafił załatwić.

  10. Wiesław Ordon pozwala
    Marek Kopeć korzysta.
    Wiesław w każdej chwili może podziękować Markowi za współpracę, ale jak widać obu osobnikom ten układ pasuje.
    Nie zrzucajcie zatem winy na Marka. Rządzi burmistrz Ordon i jednym zarządzeniem może Marka strącić z planszy. Ale trzyma go, nagradza i funduje za nasze szkolenia.

  11. Panie Kopeć, tak trzymać! Pan będzie burmistrzem a pan Śmiech zastępcą. Pan Ordon zostanie starostą i Wtedy gmina rozkwitnie!

    • Czy bedzie tak jak 20 lat temu, ordon lazil z takim niskim grubaskiem i plakal ze Czekalski go zwolnil z sekretarza i dalem sie nabrac na te lzy

  12. Lepszy wykształcony niż prostacki przedstawiciel władzy. Bardzo dobrze, że chce się rozwijać dla dobra miasta, przecież nie ma wykształcenia administracyjnego. A skoro dokształca się w ramach wykonywanego zawodu/obejmowanego stanowiska państwowego- dofinansowania są możliwe. Zastanówcie się, jak nam (bez)radni poprzedniej kadencji wstydu przed całą Polską narobili. Nie wspomnę takich, którzy sami w czasie sesji nie potrafili sklecić jednego zdania bez czytania z kartki tego , co im Grzęda pisał. Nawet tytuły magistra z wuefu z Jadachów nie pomogły, wszystko zostało obnażone:) panie Marku, trzymam kciuki

    • W kampanii wyborczej dawał do zrozumienia, że jest wykształcony i na wszystkim zna się lepiej niż opozycja i lepiej niż Ordon. Dawał do zrozumienia, że jest wyspecjalizowanym inżynierem z doświadczeniem z USA i Australii. Nie mówił: „Jak mnie wybierzecie to będzie się dokształcał za wasze”. Jeśli brakuje mu kompetencji to niech odejdzie ze stanowiska, a jak chce się kształcić to niech się kształci za pieniądze ze swojej pensji a nie za nasze podatki. I tak nas ten człowiek kosztuje bardzo dużo.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here