Nowa Dęba upamiętni ofiary rzezi wołyńskiej? Jest petycja do burmistrza i zapowiedź wywieszenia flag

79

Stowarzyszenie Przyjazny Samorząd skierowało do burmistrza Nowej Dęby Wiesława Ordona petycję w sprawie godnego upamiętnienia ofiar rzezi wołyńskiej. Organizacja zaapelowała, aby 11 lipca 2026 roku na budynkach gminnych, jednostkach organizacyjnych oraz w przestrzeni publicznej pojawiły się biało-czerwone flagi.

11 lipca obchodzony jest Narodowy Dzień Pamięci o Polakach – Ofiarach Ludobójstwa dokonanego przez OUN i UPA na ziemiach wschodnich II Rzeczypospolitej Polskiej. To jedna z najbardziej tragicznych dat w polskiej historii XX wieku. Tego dnia wspominani są mieszkańcy Wołynia i Małopolski Wschodniej, którzy zostali zamordowani przez ukraińskich nacjonalistów.

Autorzy petycji podkreślają, że wywieszenie flag nie ma być gestem wymierzonym przeciwko komukolwiek, lecz znakiem pamięci, szacunku i wspólnotowego hołdu wobec niewinnych ofiar.

Są takie daty, przy których samorząd nie powinien milczeć. 11 lipca jest właśnie takim dniem. Biało-czerwona flaga wywieszona na budynku urzędu, szkoły, instytucji publicznej czy prywatnego domu jest prostym, ale bardzo czytelnym znakiem: pamiętamy – wskazuje Marek Ostapko ze Stowarzyszenia Przyjazny Samorząd.

W petycji zwrócono się do burmistrza o wywieszenie flag państwowych na budynku Urzędu Miasta i Gminy Nowa Dęba oraz w innych miejscach należących do gminy, w których zwyczajowo eksponowane są symbole narodowe. Stowarzyszenie zaapelowało również, aby urząd zachęcił do podobnego gestu gminne jednostki organizacyjne, szkoły, instytucje kultury, jednostki pomocnicze oraz mieszkańców.

Wnioskodawcy zaproponowali także publikację krótkiego komunikatu informacyjnego na stronie internetowej gminy i w mediach społecznościowych, który przypominałby o znaczeniu 11 lipca i zachęcał mieszkańców do wywieszenia flag przy domach, na balkonach i w oknach.

Jak podaje Tygodnik Nadwiślański, do sprawy odniósł się burmistrz Wiesław Ordon, który zapowiedział że 11 lipca na terenie miasta i gminy zostaną wywieszone biało-czerwone flagi.

Cieszymy się z tej deklaracji. Pamięć o ofiarach rzezi wołyńskiej powinna łączyć ponad podziałami. To nie jest kwestia partyjna ani bieżąco-polityczna. To sprawa polskiej pamięci, szacunku dla pomordowanych i odpowiedzialności za prawdę historyczną – komentuje Marek Ostapko.

Stowarzyszenie Przyjazny Samorząd zachęca również mieszkańców Nowej Dęby, aby 11 lipca wywiesili biało-czerwone flagi przy swoich domach, mieszkaniach i balkonach.

Flaga nie krzyczy, nie dzieli i nie obraża. Ona mówi jedno: pamiętamy. Chcemy, aby 11 lipca Nowa Dęba przemówiła właśnie takim spokojnym, godnym i jednoznacznym znakiem – dodaje Ostapko.

Rzeź wołyńska pozostaje jedną z najbardziej bolesnych kart polskiej historii. Pamięć o jej ofiarach jest obowiązkiem państwa, samorządu i wspólnot lokalnych. Wywieszenie biało-czerwonych flag 11 lipca ma być symbolicznym hołdem dla tych, którzy zostali zamordowani tylko dlatego, że byli Polakami.

79 KOMENTARZE

    • Ty Piżmak ty wogole jesteś Polakiem czy przyblędą z UPA jak ci nie pasuje to won z Polski. Widać że nikt z twojej rodziny nie przezył tej masakry to pieprzysz głupoty, jak nie masz pojecia to stul morde

  1. Inicjatywa super. Ale co na to burmistrze.14 lipca na odsłonięciu pomnika w Domostwie jakoś naszych włodarzy nie było, grupa Nowodębskich Patriotów dała się zauważyć, Pan Paweł G, Pan Tomasz W, Pan Dariusz P., Pan Andrzej K. , Pan Wojciech K. Z przedstawicieli władzy, episkopatu, PiSu, po, nie było nikogo, a szkoda

    • Chwala im za to, ze tam byli, szkoda tylko, ze zaprzedali sie prorosyjskiej partii, ktora nie realizuje naszej racji stanu, usprawiedliwia ich jedynie glupota i slepota. Pomnik super sprawa i pamiec o ofiarach oraz przypominanie o tym ludobojstwie ukraincow, szkoda tylko, ze ta prorosyjska partia gra tymi emocjami by wciagnac nas w macki rosjan.

    • @Anonim 8 lipca etc etc
      obecnie nie ma w naszym parlamencie partii propolskiej, ktora reprezentowalaby nasze interesy i polska racje stanu!!!

    • Obecnie nie ma w Polsce tak dużej grupy wyborców, której na sercu leżały by nasze interesy i polska racje stanu.

    • Wniosek, otoz to, a jak sa to bardzo nieliczni, ktorzy rozumieja co sie dzieje w dzisiejszym swiecie jak i w naszej polityce, i nie maja oni sily przebicia przez system, ktory rzadzi w naszym kraju, potrzebna jest nowa Polska, nowa umowa spoleczna pomiedzy wladza a spoleczenstwem, nowe, suwerenne wladze.

    • Za komuny podział był prosty, my i oni w Warszawie, co dekada u nich zmiana, oni z kierownicą w Moskwie. Oni się podzielili i przyjęli; jedni EU (Berlin), drudzy Waszyngton i zmieniają się co dekadę.

  2. Polityka, polityka i jeszcze raz polityka obliczona na własne korzyści. Zajmijcie się sprawami Nowej Dęby a nie mieszajcie nas do bezsensownej walki. Uczczenie Tak ale w normalny sposób bez pokazówek i politykierstwa.

    • Politykę to uprawiasz ty swoim marnym wpisem. Zamiast się jednoczyć w słusznej sprawie to uprawiasz politykierstwo.

    • Wondół tym wpisem potwierdziłeś zasadność mojego. Gdzie w moim wpisie jest polityka. Chęć normalności i krytyka polityki to polityka. Brak argumentów tylko krytyka myślących inaczej niż zgodnie z Twoim nurtem.

  3. Dzieci Wołynia

    „Maleńkie dzieci nieraz nie rozumiały śmierci i tkwiły przy zwłokach matki, płacząc i dopominając się o jej reakcję. W osadzie Chrynów (pow. Włodzimierz) półtoraroczne dziecko Jana i Marzanny Blicharzów z odrąbaną ręką pełzało po martwej matce, wołając „mama”, zaś siedmiomiesięczne dziecko Wacława i Jadwigi Demków z Jadwigina (pow. Łuck) ssało pierś martwej matki. Dzieci starsze same przyłączały się do uchodźców albo były zabierane przez zorganizowane grupy Polaków, którzy po napadzie wracali zabrać do miasta niedobitki i pochować zamordowanych. W takich okolicznościach ocalało sześcioro sierot po zamordowanych Kuncach z Ziemlicy (pow. Włodziemierz Woł.).

    „We wsi Sytnica (pow. Łuck) dwoje dzieci Władysława i Janiny Hulkiewiczów, jedno sześcioletnie, drugie sześciomiesięczne, banderowcy żywcem zakopali; w osadzie leśnej Małuszka (pow. Kostopol) 13-letniemu Stasiowi Wojciechowskiemu zadano 19 ran kłutych i duszono go sznurkiem; we wsi Zamlicze (pow. Horochów) pięcioro dzieci Usarskich porąbano siekierami, niemowlęciu połamano wszystkie kosteczki i gnojem zatkano usta; w Wiśniowcu Nowym (pow. Krzemieniec) dziecko-noworodek Antoniego i Feli Kozakowskich zostało rozbite o ścianę domu (ten sposób zabijania małych dzieci był bardzo częsty); we wsi Swinarzyn (pow. Kowel) paroletni synek Lipskich został przybity do stołu za język, a pozostałe rodzeństwo zostało wrzucone do studni; w kolonii Czmykos Janince Kotas, lat 12, znajomy Ukrainiec ze wsi Czmykos odrąbał nogi w połowie łydek, zmarła z wykrwawienia w rowie przysypana cienką warstwą ziemi”

    „Małe dzieci z ustami przeciętymi od ucha do ucha. Kobiety wbijane na pal, mężczyźni rozrywani końmi. Odcinanie po kolei wszystkich członków przed zadaniem śmierci” – relacjonuje ks. Józef Kuczyński, proboszcz w Dederkałach (pow. krzemieniecki)”

    „W sierpniu 1943 r. w szpitalu w Równem przebywała 11-letnia dziewczynka z wykłutymi oczami. W szpitalu w Sarnach leczony był syn gajowego z kolonii Chinocze czteroletni Romek, któremu upowcy w czerwcu 1943 r. obcięli obie nóżki, a oboje rodziców zamordowali. U wielu dzieci pozostały rozległe oszpecające blizny po oparzeniach w płonących zabudowaniach oraz po ranach, jak np. u Henia Janaczka z kolonii Siomaki (pow. Kowel)”

    „Podczas napadu w Wigilię Bożego Narodzenia w 1943 r. na Polaków w Ołyce (pow. Łuck) w jednym z domów, gdzie zebrała się grupka osób, upowcy kazali trzymać świecę małemu synkowi Balbiny Mroczkowej i oświetlać mordowanie jego matki, brata i innych osób. Na koniec mordu trzymający świecę otrzymał cios siekierą w głowę i stracił oko”

    Po takich przeżyciach nie wszystkie dzieci wróciły do równowagi psychicznej. 14-letnia Stanisława Kasperkiewicz, ranna w napadzie w 1943 r. w kolonii Siomaki (pow. Kowel), wprawdzie wyleczyła się z ciężkich obrażeń w szpitalu w Kowlu, ale nie zniosła ciężaru obecności przy makabrycznym mordowaniu rodziców – w 1945 r. zmarła w szpitalu psychiatrycznym. Michalina Kownacka, lat dwa, z kolonii Chaitówka (pow. Łuck) straciła na zawsze mowę na skutek szoku doznanego podczas ucieczki od upowców, gdy matka czołgająca się w bruzdach ziemniaczanych ciągnęła ją za rękę.

    • Ostapko nagłaśniał temat od 2010 roku , czyli zanim to się stało „modne”. Wówczas burmistrz gościł na Militariadze banderowców a Ostapko 2x zaprosił do Dęby sp ks Isakowocza Zalewskiego żeby naszym włodarzom wyjaśniał co się stało na kresach. To i tak nie pomogło bo są zdjęcia jak delegacja z Nowej Dęby z zastępcą Burmistrza bawi się na wyciecze na Ukrainie a w tle flagi banderowskie. Są zdjęcia z tych eskapad. Przypomnę że był pomysł aby rondo nazwać rondem ofiar UPA ale zostało to przez samorząd Dębski zablokowane.

    • Życzę wam obydwóm, abyście nie doświadczyli miru, którego sławicie w swoich wpisach, tak jak doświadczyło to sto pięćdziesiąt tysięcy Polaków na Wołyniu.

  4. Straszny hejt na Ostapkę… A jest taka zasada, udowodniona niejednokrotnie, że im bardziej byle pisowska gnida stara się obrzydzić jakiś temat czy inną osobę, wylewając na nią hektolitry pomyj hejtu, tym bardziej należy traktować to jako coś dobrego i właściwego.

    • Ostapek słócił Nową Dębę a teraz skłóca sojuszników. W czyim interesie działa? My mamy wspólnego wroga, tak?

    • Coś z tobą nie tak. Macie wspólnego wroga a sojusznik sam walczy. Dobądź oręż i do sojusznika na front.

    • Nie tylko pisowska , platforma czy chłopy wcale nie lepsi. Oni wszyscy siebie warci i tylko głupek ich broni .

    • …… nie wspominajac tez o debilach z konfederacji, od brauna czy od wszystkich wcielen lewicy

  5. Gorsi od banderowców, są banderolowcy, którzy codziennie opróżniają małpki w lesie w terenie przyległym do Hotelu Szypowski. Może o nich zrobić trzeba osobny materiał?

  6. Ruską onucą był każdy co cokolwiek powiedział na szoszonów. Coś się zmieniło, że głupi naród otwiera oczy.Oczywiście nie dotyczy żymian i tołdiego:(

    • Kombinujesz dobrze. Ja nie nazwał bym „głupi naród”, raczej zmanipulowany i naiwny, łasy na pochlebstwa. Kogo uważasz za „tołdiego”? Antyszczepionkowiec, foliarz, ruska onuca to wytrychy jak antysemita, tylko temu ostatniemu nie pozwalają na utratę terminu ważności.

  7. A kiedyś mieliśmy w Nowej Dębie ulicę 11 lipca i ulicę Świerczewskiego, później ktoś nam kazał o tym zapomnieć, wywieziono czołg, zniszczono pomniki, ale dopóki są ludzie którzy o tym pamiętają wszystkiego nie da się wymazać.

    • A potem zostaną białe plamy. Czy ktoś pamięta o Akcji Burza w Dębie? Jedynie wójt Wiesław, ale on historyk kształtowany, nie mylić z wykształceniem.

  8. Krasickiego nie dokończona od przedwojny i nie pomogła zamiana komunisty na biskupa. Aleja Metalowców też się źle kojarzyła?

  9. Pamięć nie jest modą.
    Są ludzie, którzy podejmują trudne tematy dopiero wtedy, gdy stają się one powszechnie akceptowane. Są jednak i tacy, którzy robią to znacznie wcześniej – często narażając się na niezrozumienie, krytykę czy osamotnienie. Do tej drugiej grupy należy Marek Ostapko.
    Już w 2010 roku, kiedy pamięć o zbrodniach dokonanych przez UPA na ludności polskiej nie była jeszcze przedmiotem szerokiej debaty publicznej, Marek Ostapko rozpoczął działania mające na celu przypomnienie mieszkańcom Nowej Dęby tragicznej historii Kresów. Nie kierował się modą ani polityczną koniunkturą. Kierował się przekonaniem, że naród, który zapomina o swoich ofiarach, z czasem traci również część swojej tożsamości.
    Jednym z najważniejszych wydarzeń były dwie wizyty śp. ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego – kapłana, społecznika i jednego z najbardziej znanych obrońców pamięci o ofiarach ludobójstwa na Kresach. Dzięki tym spotkaniom mieszkańcy mogli poznać świadectwa, dokumenty i historyczne fakty dotyczące wydarzeń, które przez wiele lat pozostawały na marginesie publicznej dyskusji.
    Były to działania wymagające odwagi. W tamtym czasie niewielu decydowało się organizować podobne spotkania. Nie przynosiły one politycznych korzyści ani rozgłosu. Ich celem było przede wszystkim zachowanie pamięci o pomordowanych Polakach.
    Kolejną inicjatywą była propozycja nadania jednemu z rond nazwy „Rondo Ofiar UPA”. Był to symboliczny gest mający przypominać kolejnym pokoleniom o tragicznych wydarzeniach na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Projekt nie uzyskał jednak poparcia większości samorządu i nie został zrealizowany.
    W przestrzeni publicznej dostępne są również fotografie z wyjazdów przedstawicieli władz Nowej Dęby na Ukrainę, na których widoczne są czerwono-czarne flagi kojarzone z UPA. Zdjęcia te wywołały dyskusję i były różnie interpretowane. Dla części mieszkańców stanowiły one argument, że pamięć historyczna wymaga większej wrażliwości na znaczenie symboli obecnych podczas oficjalnych wydarzeń.
    Dziś sytuacja wygląda zupełnie inaczej. Temat zbrodni wołyńskiej jest obecny w mediach, szkołach i debacie publicznej. Powstają filmy, książki i kolejne miejsca pamięci. To, co kilkanaście lat temu było tematem podejmowanym przez nielicznych, stało się elementem ogólnopolskiej dyskusji.
    Paradoks polega na tym, że osoba, która od lat przypominała o tych wydarzeniach, dziś sama staje się przedmiotem ostrej krytyki. W demokratycznym państwie każdy ma prawo do oceny działalności osób publicznych. Warto jednak, aby ocena ta była oparta na faktach, a nie wyłącznie na emocjach.
    Można mieć różne poglądy polityczne. Można różnić się w ocenach współczesnych wydarzeń. Nie powinno się jednak zapominać, że pamięć o ofiarach ludobójstwa nie jest kwestią doraźnej polityki. Jest obowiązkiem wynikającym z szacunku dla historii i dla ludzi, którzy stracili życie tylko dlatego, że byli Polakami.
    Historia nie potrzebuje propagandy. Potrzebuje uczciwości. Potrzebuje ludzi gotowych mówić o sprawach trudnych, nawet wtedy, gdy nie przynosi to popularności.
    Patrząc na ostatnich kilkanaście lat działalności Marka Ostapki, trudno odmówić mu jednego – konsekwencji. Niezależnie od zmieniających się okoliczności przypominał o potrzebie zachowania pamięci o ofiarach UPA, organizował spotkania historyczne i wspierał inicjatywy upamiętniające. To są fakty, które pozostają niezmienne.
    Pamięć o ofiarach nie jest modą. Nie jest hasłem wyborczym. Jest zobowiązaniem wobec historii. I właśnie przez pryzmat tego zobowiązania warto oceniać ludzi, którzy od lat podejmują wysiłek, aby ta pamięć nie zaginęła.

    • Tomaszu L. Wychwalasz w niebo głosy Marka Ostopko bo niby dwa razy zaprosił śp. ks.Tadeusza Isakowicza-Zalewskiego . A czemu ty ani Marek nie napiszecie , ze akurat ten ksiądz z czasem stał się jednym z najostrzejszych recenzentów partii pis . Zarzucał jej instrumentalne traktowanie kościoła , hipokryzję oraz uleganie naciskom. Twierdził , że pis dąży do sojuszu z tronem i chce upolitycznić każdą uroczystość kościelną . Uważał, że partia wykorzystuje religię do celów partyjny. Jego kandydatura do Państwowej Komisji ds.Pedofilii została odrzucona przez posłów PiS . Czego ci posłowie się bali ?

    • Do Pani Marii :
      To, że śp. ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w późniejszych latach bardzo krytycznie oceniał rządy PiS, jest powszechnie znanym faktem. Krytykował różne środowiska polityczne, również te, z którymi wcześniej współpracował. Był człowiekiem niezależnym i mówił to, co uważał za słuszne.

      Ale jaki to ma związek z działalnością Marka Ostapki?

      Marek Ostapko zaprosił ks. Isakowicza-Zaleskiego nie jako działacza partyjnego, lecz jako kapłana, społecznika i jednego z najbardziej zaangażowanych rzeczników pamięci o ofiarach zbrodni wołyńskiej. Tematem spotkań była historia Kresów i pamięć o ofiarach, a nie bieżąca polityka.

      To, że ks. Isakowicz-Zaleski później krytykował PiS, nie zmienia ani jego dorobku w upamiętnianiu ofiar, ani faktu, że Marek Ostapko już wiele lat temu dostrzegał wagę jego działalności i zaprosił go do Nowej Dęby.

      Jeżeli ktoś chce rozmawiać o poglądach księdza na temat PiS, to jest to zupełnie inna dyskusja. Nie zmienia ona jednak faktu, że Marek Ostapko od lat angażował się w przypominanie prawdy historycznej o zbrodniach UPA i organizował spotkania poświęcone tej tematyce.

  10. Zróbcie sobie profilowe Ukrainy pieruna, LGBT i murem z TVN co tam jeszcze jest ?? Dobry lekarz by to zdiagnozował na 100%

  11. Marek tak trzymaj.Pamiętam jak gościłeś Ks. Zalewskiego, pamiętam jak Paweł G. gościł Michalkiewicza, Europosła Brauna, czy Karolinę Pikułę pamiętam przyjazd Europosła Buczka do N Dęby Prawica w Nowej Dębie ma się dobrze dzięki takim ludziom jak Marek. Na pohybel piżmakom i innym gryzoniom.

  12. Sława wielkiej Polsce już nie przesadzaj, LGBT nie musisz się bać bo do naszej wsi nie dotrze, TVN nie straszny , czasem tam też są wartościowe programy, jakby ktoś do nich zadzwonił to może by się nawet wzięli za te przekręty typu korty tenisowe, bo że to był przekręt to wiedzą wszyscy i nie udawajcie takiego zagorzałego anty wszystkiego co z nie nasze , bo sami co dzień stoicie w kolejce do portugalskiej biedronki i niemieckiego Lidla, czyli patriotyzm nie obowiązuje tam gdzie jest tanio i można coś zyskać? widzisz, sami sie oszukujecie…

  13. Na cmentarzu w ND jest tablica poświęcona Rzezi na Wołyniu.
    Ilu z Was, w tym MO, choćby pomodliło się przy tym krzyżu w intencji pomordowanych? Nie mówię o zniczu 11 lipca…

    • Kościuszko, Matejko, Fredro, a nawet Picasso to bez wątpienia Ukraińcy a ich potomkowie budowali piramidy i wynaleźli koło.
      Ignacy Domeyko to też Ukrainiec?

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here