GŁOS MIESZKAŃCA
W gminie Nowa Dęba trwa procedura przyjmowania Planu Ogólnego – nowego, kluczowego dokumentu planistycznego, który ma zastąpić dotychczasowe „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego”. To on będzie w przyszłości wyznaczał, gdzie mogą powstać nowe domy, a gdzie nie, które tereny uznaje się za obszary zabudowy, a które pozostaną rolne lub zielone.
Innymi słowy – plan ten zadecyduje o tym, jak za kilka czy kilkanaście lat będzie wyglądać cała gmina, zarówno wsie, jak i samo miasto.
Tym bardziej zaskakuje fakt, że dotychczasowe “konsultacje społeczne” odbyły się wyłącznie w sołectwach, czyli na terenach wiejskich. Mieszkańcy miasta – czyli największego skupiska ludności w gminie – nie mieli dotąd okazji, by w podobnej formule spotkać się z władzami, wysłuchać prezentacji projektu czy zadać pytania.
A przecież plan ogólny obejmuje cały obszar gminy, a więc również samo miasto Nowa Dęba.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że ktoś zapomniał, iż mieszkańcy miasta również są częścią tej gminy. Co więcej – wielu z nich posiada działki w sołectwach, buduje tam domy lub inwestuje. Ich głos jest więc równie ważny jak głos rolników czy mieszkańców wsi.
Jednak mieszkańcy wsi z planu wcale się nie cieszą. Na spotkaniach, które odbyły się w sołectwach (oraz dwóch osiedlach miejskich), pojawiały się głosy rozczarowania.
Ludzie mówili wprost: „Dlaczego dopiero teraz dowiadujemy się, że taki plan powstaje?” Niektórzy mieli żal, że to moment, w którym na kluczowe zmiany może być już za późno. Bo gdy dokument jest już niemal gotowy, „konsultacje” często sprowadzają się do odhaczania formalności, a nie realnego dialogu.
Plan ogólny to nie urzędowa ciekawostka. To dokument, który – jak przypomina sama gmina – będzie podstawą wydawania decyzji o warunkach zabudowy i wyznaczy tzw. strefy planistyczne.
Mówiąc prościej: jeśli plan przewidzi, że Twój teren nie jest już przeznaczony pod zabudowę, to nawet najładniejszy projekt domu nie dostanie zgody. Jeśli natomiast obok Twojego domu pojawi się nowa strefa inwestycyjna – dowiesz się o tym dopiero, gdy koparka zacznie kopać fundamenty.
Dlatego tak ważne jest, by o planie mówić zanim zostanie przyjęty, a nie po fakcie.
Bo w momencie, gdy dokument trafi do opiniowania i uzgodnień, mieszkańcy mają coraz mniej czasu i coraz mniej wpływu na jego ostateczny kształt.
Tymczasem zamiast szerokiej, miejskiej dyskusji mamy sytuację, w której znaczna część mieszkańców nawet nie wiedziała, że coś takiego jak Plan Ogólny istnieje.
Nie pomogły lakoniczne ogłoszenia na stronie urzędu – mało kto tam zagląda na co dzień. Nie każdy też śledzi biuletyn informacji publicznej. A przecież mówimy o dokumencie, który dotyczy absolutnie wszystkich.
To nie jest tylko kwestia formalności – to kwestia zaufania i przejrzystości.
Jeśli władze chcą, by mieszkańcy angażowali się w życie lokalne, muszą najpierw dać im realną możliwość udziału w decyzjach. Bo dziś wygląda to trochę tak, jakby samorząd zaprosił do stołu tylko połowę gości, a potem ogłosił, że „wszyscy mieli okazję się wypowiedzieć”.
Podsumowując: Z perspektywy biurokracji cała procedura przebiegała i przebiega prawidłowo. Powstaje jednak niesmak bo od prawdziwego gospodarza wymaga się troski i dbania o swoich mieszkańców i znacznie większego zaangażowania niż tylko to, które wynika z przepisów prawa. Gdyby ta troska o dobro wspólne była zachowana nie pojawiałoby się tak wiele głosów krytycznych, tyle napięć i tak dużego poczucia krzywdy jak obecnie.
Imię i nazwisko autora do wiadomości redakcji.





No właśnie! Były już spotkania z sołtysami na temat planu, były spotkania na wsiach. W mieście nie było ani jednego! Dlaczego dalej gmina nie powołała osiedli w mieście skoro zostały na wniosek mieszkańców przegłosowane? Chociażby na tym przykładzie widać jak osiedla są ważne bo miasto znowu jest olewane.
Oj naiwniacy, czego spdziewaliscie sie po milosciwie nam panujacego nauczyciela do Histori, no czego ?
Ludzie kupowali działki jako inwestycje dla swoich dzieci. Dzisiaj dowiadują się będą mieli tam pole albo „teren zielony” i słyszą, że trzeba było wcześniej działać. Szkoda gadać.
Na tym przykładzie widać czym się różnią osiedla od tak zachwalanego budżetu obywatelskiego. W przypadku osiedli i sołectw istnieje obowiązek konsultacyjny. Proszę zwrócić uwagę, że osiedla zostały przez radnych uchwalone ale uchwała nie została przez burmistrza do dzisiaj wykonana. Czyli sytuacja jak z szatniarzem u Barei: „Nie mam pańskiego płaszcza i co mi pan zrobisz”.
Czy plan zawiera źródła finansowania tych dumnych planów? Zapewne nie.
Wójt wiedział jak siebie przez 20 lat promować i lansować ale jakoś nie wiedział jak w porę rozpromować wśród mieszkańców kwestie planu ogólnego?
WPISdu z takim planem
Domyślam się, że pola radnej z Porąb nie straciły i nie stracą na wartości czy też się mylę?
a czemu tak naciska na przedłużenie jednej tam ulicy
rąsia rąsię myje
Przyklepiesz wszystko – podziałamy !!!
Działki to teraz temat na topie i taki mocno medialny. Pani radna chyba nie ma świadomość, że będzie kontrolowana jako funkcjonariusz publiczny. CBA lubi to.
Może powinny zainteresować się tym służby? Radna ma działać na korzyść mieszkańców a nie tylko swój.
zpaewne nie jak ciagnieta jest kanalizacja?
Wszystkie znaki wskazują, że chora jest gmina miejsko-wiejska.
Wskazania;
Jak najszybciej oddzielić, te wzajemnie toksyczne dla siebie środowiska.
Informowanie nawet na wsiach było za późno. Dało się to zrobić wcześniej tak żeby każdy chętny mógł wystąpić o warunki zabudowy i otrzymać je na czas nieokreślony. Od 1 stycznia WZ będą na 5 lat.
Kolejny pstryczek w nos względem mieszkańców miasta, zdecydowanie jak najszybciej powinno powołać się dwie gminy miejską i wiejską, to jest jedyny ratunek dla Nowej Dęby przy obecnie rządzących w mieście. Wiesław powinien podać się do dymisji bo obecna kadencja jest wręcz fatalna, więcej szkód niż pożytku i stagnacja zamiast działania. Ludzie ciężko pracują, następnie inwestują oszczędności w kupno działki, budowę domu, jest to proces, który zajmuję kilka dobrych lat. Powiedzmy sobie szczerze, to jak napluć ludziom inwestującym w twarz.
inwestor z 200k się znalazł…wolnego
Wprowadzenia Planu Ogólnego w naszej Gminie nie wymyślił ani Burmistrz Ordon ani nasi Radni. To ustawa z czasów rządów tak ukochanego w naszej Gminie PiS-u.
Bez planu ogólnego nie ma mowy o jakichkolwiek, podkreślam JAKICHKOLWIEK inwestycjach.
Już wyglądało. Teraz można jedynie złożyć żagiel…
Jak ktoś ma „grunta” to niech się interesuje przepisami urbanistycznymi.
O planach ogólnych „młyn” co najmniej od roku. Jakoś większość w ościennych gminach wiedziała, że trzeba działać tylko w Nowej Dębie – perle podkarpackiego intelektu wszyscy czekają na informowanie i wieszają psy na Bogu ducha winnym, w tym przypadku Burmistrzu.