Podczas styczniowej sesji Rady Powiatu Tarnobrzeskiego jednym z kluczowych tematów była sytuacja finansowa Szpitala Powiatowego w Nowej Dębie. Dyskusja pokazała, że placówka zmaga się z poważnymi problemami, które zagrażają jej stabilnemu funkcjonowaniu. Jak podkreślano, nie jest to przypadek odosobniony – podobne trudności dotykają wiele szpitali powiatowych w całym kraju.
Mniej pacjentów, większe zobowiązania
Dyrektor szpitala, Jakub Dzik, poinformował radnych, że po okresie pandemii znacząco spadła liczba pacjentów. W porównaniu do wcześniejszych lat placówka obsługuje ich o około tysiąc mniej. Przełożyło się to na niewykonanie zakontraktowanych świadczeń zdrowotnych, co skutkowało koniecznością zwrotu blisko 2,5 miliona złotych do Narodowego Funduszu Zdrowia.
Dodatkowo szpital boryka się z rosnącymi zobowiązaniami wymagalnymi, które na koniec ubiegłego roku osiągnęły poziom około 8,5 miliona złotych. Jak wskazywała dyrekcja, jednym z głównych problemów są wysokie koszty osobowe. Liczba pracowników rośnie, podczas gdy liczba udzielanych świadczeń maleje, a ustawowe podwyżki wynagrodzeń dodatkowo obciążają budżet placówki.
Oddziały generujące największe straty
Wśród oddziałów, które w największym stopniu wpływają na pogarszającą się kondycję finansową szpitala, wymieniano:
-
oddział ginekologiczno-położniczy,
-
neonatologię,
-
pediatrię.
Jak zaznaczano, są to oddziały szczególnie kosztowne w utrzymaniu, a jednocześnie nisko wyceniane przez system finansowania ochrony zdrowia. Podobne problemy występują w wielu szpitalach powiatowych, gdzie utrzymanie tych jednostek jest konieczne z punktu widzenia bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców, mimo że generują one straty.
Stanowisko władz powiatu
Starosta Powiatu Tarnobrzeskiego, Paweł Bartoszek, przyznał, że reakcja na pogarszającą się sytuację szpitala w poprzednich latach mogła nastąpić zbyt późno. Obecne władze deklarują, że chcą podjąć działania zmierzające do ustabilizowania finansów placówki i zapewnienia jej dalszego funkcjonowania.
Jednym z dodatkowych wyzwań pozostaje niedokończona inwestycja przy ulicy Marii Skłodowskiej-Curie. Nowe skrzydło szpitala, w którym planowano m.in. blok operacyjny i oddział chirurgii, od wielu miesięcy pozostaje w stanie surowym zamkniętym, co generuje kolejne koszty i utrudnia planowanie dalszego rozwoju placówki.
Problem systemowy
Podczas sesji zwracano uwagę, że trudna sytuacja Szpitala Powiatowego w Nowej Dębie wpisuje się w szerszy, ogólnopolski problem niedofinansowania szpitali powiatowych. Kontrakty na świadczenia zdrowotne nie pokrywają realnych kosztów funkcjonowania, a samorządy – jako organy prowadzące – coraz częściej stają przed koniecznością dokładania środków do ochrony zdrowia kosztem innych zadań publicznych.
Podsumowanie
Debata na sesji powiatu jasno pokazała, że przyszłość Szpitala Powiatowego w Nowej Dębie wymaga szybkich i zdecydowanych działań. Bez wsparcia systemowego oraz realnych zmian w finansowaniu ochrony zdrowia, samorządom coraz trudniej będzie utrzymać placówki medyczne, które są kluczowe dla bezpieczeństwa zdrowotnego lokalnych społeczności.




Liczba pracowników rośnie, podczas gdy liczba udzielanych świadczeń maleje- a to ciekawe zjawisko, nie ma się co dziwić w takim razie, że koszty przerastają wpływy…
A kto ich zatrudnił i po co?
Problemem obecnie jest zaostrzenie systemu skierowań na badania, czy zabiegi operacyjne, ponadto szpital powinien wykonywać więcej zleceń prywatnych, które powinny być ogólnodostępne dla klienta. Brak jest też obecnie dobrej kadry. W czasie Pandemii oddziału COVID-owego nie było, ponieważ placówka w Nowej Dębie ma ograniczoną powierzchnię. Ponadto warunki, standard, jest jak jest, 40 km dalej mamy chociażby Nowe Techniki Medyczne, Szpital Św rodziny, komfort, obsługa, szeroki zakres badań prywatnych. Skoro tak ciężko pozyskać środki to jest efekt nieodpowiedniego zarządzania placówką, problemem jest też upolitycznianie tego typu placówek, skoro jest tak źle to trzeba zmienić zarządcę i tyle.
Ostatnio dwukrotnie wzywałem pogotowie ratunkowe dla dwóch różnych członków mojej rodziny. W obu przypadkach sugerowałem, aby pacjent został przewieziony do szpitala w Nowej Dębie – przede wszystkim ze względu na mniejszą odległość, ale również dlatego, że szpital w Tarnobrzegu, z mojego doświadczenia, funkcjonuje bardzo źle. Mimo moich próśb, w obu sytuacjach karetka została skierowana na SOR w Tarnobrzegu.
Po przyjeździe na miejsce okazywało się, że SOR jest skrajnie przepełniony. Osoby z silnym bólem były trzymane na wózkach inwalidzkich, ponieważ brakowało wolnych łóżek. Następnie dowiadywałem się, że pacjent nie może zostać przyjęty na oddział, ponieważ oddział wewnętrzny jest przepełniony, a skoro wyniki badań krwi są „w normie”, nie ma potrzeby hospitalizacji. W drugim przypadku pacjent został wprawdzie przyjęty na oddział, ale dopiero po długich przepychankach dotyczących tego, który oddział ma go przyjąć – żaden nie chciał wziąć odpowiedzialności.
W tej sytuacji rodzi się pytanie: po co karetka była kierowana do Tarnobrzega, skoro do Nowej Dęby było bliżej? Tym bardziej że teraz czytam w artykule, iż liczba pacjentów rzekomo spada. O co tu właściwie chodzi?
Z mojego doświadczenia wynika, że standard usług w Nowej Dębie w wielu przypadkach jest zdecydowanie lepszy, a podejście lekarzy i pielęgniarek do pacjenta – nieporównywalnie bardziej ludzkie. Dla porównania: w Tarnobrzegu pacjent przyjęty rano na oddział nie zobaczył lekarza aż do godziny 19.
A to ciekawe, bo mi swego czasu panowie ratownicy powiedzieli wprost, że muszą!!!! jechać tam gdzie najbliżej i nie ma zlituj.
mówi że jest dumny z poprzedniego (pisowskiego) zarządu i dumny jest z obecnego zarządu. Marku z takimi poglądami czas wstąpić do PSL u. Tam też wchodzą dla władzy w koalicję to z PiS to z PO.
Panie Zięba! Skoro wszyscy rządzili i rządzą tak wspaniale to dlaczego jest tak źle? Popierasz koalicję PO-PSL i udajesz, że nie wiesz skąd się biorą problemy w służbie zdrowia. Ale jak widać w Tarnowskiej Woli to łykają jak pelikany skoro pana kolejny raz wybrali.
Panie Marku,Pan pracował w tym szpitalu i pańska siostra jako pielęgniarka i ja też.Doskonale Pan wie,że w tej instytucji to tylko lekarze dobrze zarabiali bez względu na to czy dawali z siebie wszystko czy niewiele jak pewna lekarka w zakładzie opiekuńczo- leczniczym. Zamiast badać ludzi to ona stetoskopem osłuchiwała ciężarną kocicę. Działo się to pod oknami pana dyrektora nomen omen z Nowej Dęby
w tej instytucji
Proponuje jeszcze z dwóch dyrektorów dokoptować – co 5 dyrektorów to nie jeden. Ludzie grabież na majątku państwowym trwa i nikomu to nie przeszkadza – pensje po 14-15% rocznie w górę – kto to widział – a i tak nie ma komu leczyć (większość drepta do prywatnych gabinetów). Eldorado grabieży w końcu się skończy bo nic nie trwa wiecznie – prywatne was zjedzą i nauczą rozumu i tyle. W tym kraju to tylko życie na kredycie……
A nie ma czasem już3?
Liczba personelu rośnie a pacjentów spada? Dziwne bo na praktycznie każdym oddziale zostały zredukowane etaty do minimum do tego stopnia, że na jedną pielęgniarkę przypada ponad 30 pacjentów. Już nie mówiąc o tym, że na Izbie Przyjęć nigdy nie ma lekarza i swojego czasu była też jedna pielęgniarka. Na ginekologii i położnictwie po jednej położnej. Na pozostałych oddziałach nigdy nie ma miejsc dla pacjentów bo są zredukowane łóżka i zamknięte piętra i teraz tutaj czytam, że jest mało pacjentów? Gdyby nie było zabrane pół łóżek to było by ich więcej.
Podwyżki dla personelu? Co to zmienia skoro szpital i tak ich nie wypłaca.
Wariant musztardowy haha
Ja bym wolal wniosek chrzanowy
Niech p. Bartoszek nie kłamie. Za poprzedniej dyrekcji nie było zaległości płatniczych dla lekarzy, pielęgniarek, techników itp. Teraz te zaległości są. Ostatni zapłacony rachunek za pracę to wrzesień 2025. Tylko czekać aż wszyscy złożą wnioski przedsądowe o zapłatę.
A gdzie jest teraz Śmiech? Już nie robi zdjęcia i komentarza o tragicznej sytuacji szpitala i nie wrzuca na fb?
Dostał stołek etatowego członka zarządu w powiecie, czego nigdy wcześniej nie było. Kupili gościa za nasze publiczne pieniądze. Rozpasanie finansowe i tyle w temacie
Wojtek zaczyna nowe życie w Tarnobrzegu
Wojciech młody kawalerze co tam uwas????
Kupili śmieszka i kupili ziębe. Ciekawe kto teraz ubezpiecza instytucje powiatowe , albo kto prowadzi nadzory inwestorskie ???
Nie ma co lamentować. Polityka na bok. Trzeba to ogarnąć, bo to ważny zakład pracy w NASZYM mieście.
Było zawsze 2 dyrektorów szpitala, a za obecnego starosty jest teraz trzech dyrektorów. Starosta bierze przykład z burmistrza-zawsze był jeden prezes PGKiM a teraz jest dwóch prezesów. Tak się bawi PSL. A kto płaci? – pan, pani płaci…
Za poprzednich rządów PO też było 3 i wizja sprywatyzowania szpitala
Zapadłam w śpiączkę, a pani doktor dzwoni do męża i się pyta co ma dalej robić. Gdyby nie mąż podzieliłabym los młodszych kolegów. Zamknąć ten szpital.
Strach iść do tego szpitala, wiem.cos o tym . Nie pani jedna miała takie ” przygody ” , zapewniam.
Jak słucham wypowiedz radnych ,a szczególnie ziebe ze wspaniały menadżer ten dyrektor bo ludzi zwalniał jak smieci ,no ale przecież to radni których wybrali mieszkańcy, teraz im ludzie są niepotrzebni.