Uczniowskie ZS2 statystowali w realizacji filmu „Wołyń”

3

W kolbuszowskim skansenie wraz z prawie 200 – osobową ekipą filmową, dwóch uczniów naszej szkoły, Sebastian Brzoza i Robert Chmielowiec uczestniczyło jako statyści (grając rolę niemieckich żołnierzy) w realizacji filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego.

Oto jak Sebastian dzieli się wrażeniami z jednego dnia zdjęciowego:

Mamy 18 sierpnia 2015 r. Dojeżdżam wraz z Robertem do skansenu w umówione miejsce, którym był spichlerz. Jest godzina 6:30, czyli czas na który mieliśmy się stawić. Pierwszą rzeczą było przebranie się w niemiecki mundur, który już swoje przeszedł. Gdy wszyscy byli już gotowi to przeszliśmy do kolejnego etapu, czyli make-up. Po 30 minutach wyszliśmy z tego całkiem wykończeni …. a przynajmniej tak wyglądaliśmy. Pełni entuzjazmu ruszyliśmy po naszą broń. Replika nie najlepszej jakości, raczej zwykły odlew, ale prezentował się wybornie. To był już koniec przygotowań i ruszyliśmy na pierwszy plan zdjęciowy.
Po dotarciu na miejsce oddalone o jakieś 300 metrów ujrzeliśmy pięknie przygotowaną scenografię przedstawiającą niewielką wioskę. Czuliśmy jakbyśmy tam naprawdę byli, ludzie normalnie pracowali, dzieci bawiły się, kury chodziły, psy szczekały. Gdyby nie kamery, nie uwierzyłbym.
Zadanie nasze było następujące: całym pododdziałem mieliśmy przemaszerować przez tę wioskę imitując, że kroczymy w stronę głównych walk, ale sami też wiele przeżyliśmy, więc nie wyglądaliśmy na zbyt pewnych siebie. Gdy tak przemierzaliśmy tę wioskę, to dołączyła do nas jakaś dziewczyna, cała zakrwawiona i próbowała się jakoś ukryć między nami. My, niemieccy żołnierze choć już wiele widzieliśmy na wojnie, to jej widok miał na nas wywrzeć wielkie wrażenie. Owa dziewczyna przybiegła do nas z małym dzieckiem na rękach. I tak wyglądała nasza pierwsza scena, w której były nagrywane trzy ujęcia lecz z innej perspektywy. Tę nieszczęsną scenę powtarzaliśmy około 35 razy! Choć nie wyglądało to na bardzo męczące w rzeczywistości takie było. Powtarzanie tego samego tyle razy, robiło się dla wszystkich strasznie irytujące, gdyż za każdym razem trzeba było ukazywać takie same uczucia. Po zakończeniu zdjęć w tym miejscu czekaliśmy około dwie godziny na autobus, który przewiózł nas do Lipnicy. Był to las. Myśleliśmy co my tu będziemy robić. Razem z nami w autobusie jechały „żywe trupy”, na szczęście to byli tacy sami statyści jak my.
Przed nami kolejna scena, która miała wyglądać tak: przez las prowadziła nas ta dziewczyna i dotarliśmy do miejsca, gdzie leżały martwe ciała. Byli to najprawdopodobniej mieszkańcy pobliskiej wioski. Ujęcie wyglądało tak: dowódca naszego pododdziału zatrzymuje się razem z garstką ludzi, aby obejrzeć dokładnie co tu się stało. Przygląda się tej dziewczynie i bez słowa wraca do żołnierzy z przerażeniem w oczach. To była rzeź. Cała scena była szybko przygotowana, ale z wielką dokładnością. Kilka „żywych trupów” leżało a reszta to były manekiny, tak dobre jak prawdziwi ludzie. Tę scenę po 15 próbach skończyliśmy i akcja przeniosła się na leśną drogę. Zatrzymuje się dowódca z tą dziewczyną , coś sprawdzają na mapie i idziemy dalej. To był już koniec i była prawie godzina 19.
Podsumowując, to był udany dzień, dodatkowe i ciekawe doświadczenie, mili i sympatyczni ludzie, a reżyser pełen pomysłów. Najbardziej podobało mi się to jak próbowali ukrywać współczesne przedmioty jak hydrant, na którego nałożyli dużo gałęzi. Bardzo zabawne było jak za każdym naszym przejściem ludzie z miotłami szybko usuwali nasze ślady, aby na nowo powtórzyć ujęcie.

Sebastian Brzoza, Bogumiła Kumięga
Źródło: ZS2

——————————————
Głosuj na PiS

0

3 KOMENTARZE

  1. No to czas na szybki powrót do pomysłu, który już był w ZS2, aby otworzyć klasę filmową, były nawet próbne filmy reklamowe szczoteczek do zębów…

    0

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here